Myślałam o Space'ie gdy usłyszałam strzały i wycie wilków. Kraty były gęsto ustawione więc nie mogłam wyjrzeć by zobaczyć co się dzieje. Po chwili do sali wbiegli Kasim i Swiftkill, chcieli wziąść klucze gdy człowiek strzeli do nich, najpierw upadła wilczyca, potem samiec. Dwóch mężczyzn wyniosło ich do jakiegoś zaciemnionego pomieszczenia. Poczułam jak rośnie we mnie złość. -Najpierw zabierają Space'a, teraz ich jak oni mogli?!- przez moją głowę przebiegały tysiące myśli.
Nagle mój smutek zamienił się w furię, dzięki temu odzyskałam siły. Zaczęłam płonąć żywym ogniem i to dosłownie.
-Położysz się, czy mam użyć siły?!- odezwał się basior.
-Masz czelność się do mnie odzywać?- spytałam patrząc na niego gniewnie.
On tylko odsunął się w kąt i patrzył na mnie z przerażeniem. Pierwszy raz tak się rozgniewałam. Wzięłam rozpęd i rozwaliłam klatkę. Rozglądałam się lecz nigdzie nie było Space'a, za to zobaczyłam Mist i Swiftkill, już chciałam do nich iść, gdy przyszedł człowiek z bronią. Strzelił do mnie lecz ja odbiłam pocisk do niego za pomocą telekinezy, który przebił mu gardło. Upadł na podłogę, był martwy. Zaraz zjawili się dwaj mężczyźni, jeden próbował mnie podnieść, ale poparzył się ogniem którym płonęłam. Drugi założył mi obrożę, która spaliła się wraz ze smyczą. Jednym ruchem załatwiłam pierwszego mężczyznę, a drugiemu wgryzłam się w gardło. Podeszłam do klatki gdzie były Mist i Swiftkill, otworzyłam ją i weszłam aby wyciągnąć je z tamtąd.
-O! Jeszcze jedna.- powiedział basior.-Może ty pierwsza maleńka?
-Nawet nie wasz się tkąć którejś z nas!
-Bo co mi zrobisz?!
-ZAMKNIJ SIĘ!- warknęłami przygwoździłam go do ziemi.-ZROZUMIANO?!
-T...tak- odparł potulnie jak szczenię.
-Dziewczyny chodźcie.- powiedziałam.
Moja furia nie ustawała, nie mogłam jej opanować.
-Czy, któraś z was wie gdzie trzymają Kasima?- spytałam.
(Swiftkill lub Mist albo Kasim dokończcie)
piątek, 31 sierpnia 2012
Od Mist
Obudziłam się w celi z opatrzoną łapą. Koło mnie leżały wilki, zaczęły się budzić. Najpierw wilczyca przeraziła się a później zaoytała kim jestem.
-Mist...nazywam się Mist-odpowiedzialam słabym głosem.
-Aaa..ja jestem Swift, a to Kasim.
-To wy? Szukałam was miałam zamiarwas dogonić ale ludzie złapali mnie prędzej. Czy Isabelle też z wami jest? I co z resztą?
-Nie wiem...my sami nic nie wiemy.
-To po co tu jesteśmy?-spytałam się.Odezwał się tym razem Kasim.
-Tych których nie zabiją dają do rozrodu, aby robić eksperymenty na szczeniakach...Zatkało mnie.
-Czyli my jesteśmy tu...
-Po to żeby się rozmnażać-dokończyła za mnie wilczyca.Usiadłam w kącie i zaczęłam płakać. Nie sądziłam, że w takim wieku będę już miała mieć szczenięta. Poczułam na ramieniu ciepły dotyk łapy Swiftkill.
-Wszystko będzie dobrze...-pocieszała mnie.Kasim zaczął nerwowo węszyć.
-Idą!-zawołał.-Schowajcie się w kąt klatki, ja postaram się go od was odciągnąć!Zrobiłyśmy to co nam kazał i patrzyłyśmy z przerażeniem na to co się działo. Następne pięć minut było minutami pełnymi grozy. Myśliwy otworzył drzwi do celi i powoli zaczął tam wsuwać kij z pętęlką na końcu, która miała zcisnąć się na naszej szyi i działać jak obroża i smycz. Wszedł do klaty wymachując czymś co miało pewnie odstraszyć Kasima. Wilk rzucił się na człowieka, a ten mocno uderzył go kijem. Kasim z głośnym hukiem opadł na podłogę, a Swiftkill rzuciła się mu na ratunek. Wtedy, mężczyzna zarzucił pętlę na szyi wilczycy i wyciągnął ją z klatki. Przyyszedł też drugi. Po mnie. Nie miałam siły by się bronić i ze skowytem wyszłam z klatki. Drzwi zartzasnęły się pozostawiając Kasima w środku. Do jego celi wrzucono jakąś wilczycę, a nas ze Swiftkill do jakiegoś basiora, który wyglądał tak:

Schowałyśmy się w kącie a on powoli podchodził do nas.
-No to kóra pierwsza?-oodezwał się budzącym przerażenie głosem.
(cd Swiftkill lub Kasim)
-Mist...nazywam się Mist-odpowiedzialam słabym głosem.
-Aaa..ja jestem Swift, a to Kasim.
-To wy? Szukałam was miałam zamiarwas dogonić ale ludzie złapali mnie prędzej. Czy Isabelle też z wami jest? I co z resztą?
-Nie wiem...my sami nic nie wiemy.
-To po co tu jesteśmy?-spytałam się.Odezwał się tym razem Kasim.
-Tych których nie zabiją dają do rozrodu, aby robić eksperymenty na szczeniakach...Zatkało mnie.
-Czyli my jesteśmy tu...
-Po to żeby się rozmnażać-dokończyła za mnie wilczyca.Usiadłam w kącie i zaczęłam płakać. Nie sądziłam, że w takim wieku będę już miała mieć szczenięta. Poczułam na ramieniu ciepły dotyk łapy Swiftkill.
-Wszystko będzie dobrze...-pocieszała mnie.Kasim zaczął nerwowo węszyć.
-Idą!-zawołał.-Schowajcie się w kąt klatki, ja postaram się go od was odciągnąć!Zrobiłyśmy to co nam kazał i patrzyłyśmy z przerażeniem na to co się działo. Następne pięć minut było minutami pełnymi grozy. Myśliwy otworzył drzwi do celi i powoli zaczął tam wsuwać kij z pętęlką na końcu, która miała zcisnąć się na naszej szyi i działać jak obroża i smycz. Wszedł do klaty wymachując czymś co miało pewnie odstraszyć Kasima. Wilk rzucił się na człowieka, a ten mocno uderzył go kijem. Kasim z głośnym hukiem opadł na podłogę, a Swiftkill rzuciła się mu na ratunek. Wtedy, mężczyzna zarzucił pętlę na szyi wilczycy i wyciągnął ją z klatki. Przyyszedł też drugi. Po mnie. Nie miałam siły by się bronić i ze skowytem wyszłam z klatki. Drzwi zartzasnęły się pozostawiając Kasima w środku. Do jego celi wrzucono jakąś wilczycę, a nas ze Swiftkill do jakiegoś basiora, który wyglądał tak:
Schowałyśmy się w kącie a on powoli podchodził do nas.
-No to kóra pierwsza?-oodezwał się budzącym przerażenie głosem.
(cd Swiftkill lub Kasim)
Od Swift
Wzięłam się w garść, to nie koniec świata.
- Już mi lepiej - trochę chwiejnym krokiem wstałam i zaczęłam chodzić od ściany do ściany, chciałam zobaczyć ile mamy miejsca. Klatka pomieściłaby tylko 4 dorosłe wilki. Nagle coś przejechało mi po łapie gwałtowne odskoczyłam.
- Swift o co chodzi? - zapytał Kasim
- Jaa.... nic
Podeszłam do tego miejsca, niczego tam nie było. Znowu to poczułam tylko że na grzbiecie. Nagle dostałam napadu furii (nie mocy tylko zwykłej, że byłam wściekła). Zaczęłam walić o kraty klatki.
- Trzeba stąd uciec nie wytrzymam, musimy znaleźć Lunę i Space'a. Reszta wilków pewnie też jest zamknięta w klatkach. Ludzie nie są od nas lepsi! Zabije wszystkich gdy tylko jakiegoś zobaczę - waliłam w kraty - będą błagać o litość.
- Swift uspokój się
- Jak możesz być spokojny?! Jesteśmy w klatce ciasnej klatce! Nie mogę oddychać! Musze wyjść! - poczuła dotyk na szyi wściekła rzuciłam się na Kasima... nie to nie był on.Ciężko dyszałam odsunęłam się, nie byliśmy sami. Tak wygląda wilk

Zaczął do mnie podchodzić spanikowana machnęłam łapą i uderzyłam go tak mocno że zemdlał.
- Swift, twoje oczy i te paski one, się świecą
- naprawdę?- zapytałam, pokiwał głową
To znaczy że jesteśmy w poważnym niebezpieczeństwie ale, oczy świecą się tylko kiedy w pobliżu jest moja siostra Blodspill. Rozejrzałam się. Może ją też złapali, pomyślałam, nie, jest ode mnie dwa razy większa nie mogli jej złapać. Podeszłam do Kasima.
- Możemy mieć nieprzyjemnych gości - powiedziałam i usiadłam
cd - Kasim
- Już mi lepiej - trochę chwiejnym krokiem wstałam i zaczęłam chodzić od ściany do ściany, chciałam zobaczyć ile mamy miejsca. Klatka pomieściłaby tylko 4 dorosłe wilki. Nagle coś przejechało mi po łapie gwałtowne odskoczyłam.
- Swift o co chodzi? - zapytał Kasim
- Jaa.... nic
Podeszłam do tego miejsca, niczego tam nie było. Znowu to poczułam tylko że na grzbiecie. Nagle dostałam napadu furii (nie mocy tylko zwykłej, że byłam wściekła). Zaczęłam walić o kraty klatki.
- Trzeba stąd uciec nie wytrzymam, musimy znaleźć Lunę i Space'a. Reszta wilków pewnie też jest zamknięta w klatkach. Ludzie nie są od nas lepsi! Zabije wszystkich gdy tylko jakiegoś zobaczę - waliłam w kraty - będą błagać o litość.
- Swift uspokój się
- Jak możesz być spokojny?! Jesteśmy w klatce ciasnej klatce! Nie mogę oddychać! Musze wyjść! - poczuła dotyk na szyi wściekła rzuciłam się na Kasima... nie to nie był on.Ciężko dyszałam odsunęłam się, nie byliśmy sami. Tak wygląda wilk
Zaczął do mnie podchodzić spanikowana machnęłam łapą i uderzyłam go tak mocno że zemdlał.
- Swift, twoje oczy i te paski one, się świecą
- naprawdę?- zapytałam, pokiwał głową
To znaczy że jesteśmy w poważnym niebezpieczeństwie ale, oczy świecą się tylko kiedy w pobliżu jest moja siostra Blodspill. Rozejrzałam się. Może ją też złapali, pomyślałam, nie, jest ode mnie dwa razy większa nie mogli jej złapać. Podeszłam do Kasima.
- Możemy mieć nieprzyjemnych gości - powiedziałam i usiadłam
cd - Kasim
Od Kasim'a
- Najpierw znajdźmy naszych ! - zdąrzyłem powiedzieć ostatnie słowa gdy nagle BUM i swift leży u moich łap nie przytomna
-Swift co ci jest ? - klękam przy niej i zaczynam reanimację i obrywam moje ciało ląduje na ciele Swift .. obudziłem się w ciasnej jamie razem ze Swiftkill .
-boże wszystko w porządku - podchodzę do niej , samica lekko otowrzyła oczy .
- tak .. chyba .. jesteśmy w watadze ? czemu tu tak ciemno ? gdzie luna i space ? -pytała .
- nie jesteśmy w watadze , jesteśmy w jakiejś celi a Luna i Space .. nie wiem ..wszystkich pojmano ! wszystkich !
-j-j-j- jak ttto ? - zdziwiła się .
- nie udało się nam Swift ludzie są od nas lepsi ...
wadera zaczęła płakać .
-wszystko bedzie dobrze , obiecuję ci że z tego wyjdziemy .. tylko nie płacz Swift , proszę - próbowałem ją pocieszać spojrzała na mnie wielkimi zapłakanymi oczami.. - niedawno zorientowałem się że nie mamy swoich mocy ..
- musieli nam je zabrać kiedy byliśmy nieprzytomni - stwierdziła .. - boję się Kasim .. co oni nam zrobią ! co z nami będzie i gdzie ci których chcieliśmy ratować ? -pytała jakby sama siebie .
cd- swiftkill
ps. nie pisz że wyszliśmy z celi to ma dalej trwać ^^
-Swift co ci jest ? - klękam przy niej i zaczynam reanimację i obrywam moje ciało ląduje na ciele Swift .. obudziłem się w ciasnej jamie razem ze Swiftkill .
-boże wszystko w porządku - podchodzę do niej , samica lekko otowrzyła oczy .
- tak .. chyba .. jesteśmy w watadze ? czemu tu tak ciemno ? gdzie luna i space ? -pytała .
- nie jesteśmy w watadze , jesteśmy w jakiejś celi a Luna i Space .. nie wiem ..wszystkich pojmano ! wszystkich !
-j-j-j- jak ttto ? - zdziwiła się .
- nie udało się nam Swift ludzie są od nas lepsi ...
wadera zaczęła płakać .
-wszystko bedzie dobrze , obiecuję ci że z tego wyjdziemy .. tylko nie płacz Swift , proszę - próbowałem ją pocieszać spojrzała na mnie wielkimi zapłakanymi oczami.. - niedawno zorientowałem się że nie mamy swoich mocy ..
- musieli nam je zabrać kiedy byliśmy nieprzytomni - stwierdziła .. - boję się Kasim .. co oni nam zrobią ! co z nami będzie i gdzie ci których chcieliśmy ratować ? -pytała jakby sama siebie .
cd- swiftkill
ps. nie pisz że wyszliśmy z celi to ma dalej trwać ^^
Od Swiftkill
- Może i tak ale, jest za późno żeby wracać - przytakną - dziwne nie ma żadnych wilkówNagle usłyszeliśmy jak tłucze się szyba i wycie wilków. Błyskawicznie obróciliśmy głowę w tamtą stronę. Rozległ się odgłos strzału. Przełknęłam ślinę.
- Dadzą sobie ra.. - nie dokończył bo usłyszał kolejny odgłos strzału
- Muszą uciekać, zabiją ich!Wybiegłam z pomieszczenia, Kasim zrobił to samo. Wokół było pełno krwi i ludzkich ciał. Żaden z wilków nie zginą ale, było widać że są poważnie ranni. Rzuciłam się na człowieka który właśnie celował w Iz. Próbował we mnie strzelić ale, wytrąciłam mu broń. Zabiłam go. Usłyszałam strzał, rozglądałam się bo słyszałam wycie. Podbiegła do mnie Iz.
- Coś Ci się stało? - zapytałam dopiero po chwili zobaczyłam że to ja krwawię
Iz patrzyła na mnie z wielkimi oczami, nie miałam czasu żeby zobaczyć gdzie mnie trafiło, byłam wściekła. Po raz pierwszy wpadłam w furie. Zaczęłam zabijać ale, ludzi było coraz więcej. Poczułam jak ktoś mnie łapie i wciąga do pomieszczenia. Furia ze mnie opadła. Zobaczyłam że Kasim krwawi z różnych mniejsc. Chciałam coś powiedzieć ale, był szybszy.
- Ja to jeszcze nic popacz na siebie - zaczął minie opatrywać przed czym zrobił nas niewidzialnymi.Zobaczyłam wybiegających ludzi z broniami chciałam pobiec ale Kasim mnie zatrzymał.
- Nie poradzą sobie!
- Przyszły posiłki wysłałem Iz żeby poleciała po wilki, teraz jest nas znacznie więcej, my musimy znaleźć naszych - po czym ponownie zaczął mnie opatrywać.Wyrwałam mu się.
- Idziemy, musimy ich znaleźć - na jego twarzy malowało się dziwienie i coś podobnego do radości.Przeszliśmy przez jakieś drzwi wokół nas były tysiące klatek z wilkami, przeraziłam się jak ludzie mogli coś takiego robić?
- Trzeba ich uwolnić - zaczęłam szukać kluczy - uwolnimy ich prawda, muszą być wolni, nie mogą siedzieć w tych klatkach?
cd - Kasim
- Dadzą sobie ra.. - nie dokończył bo usłyszał kolejny odgłos strzału
- Muszą uciekać, zabiją ich!Wybiegłam z pomieszczenia, Kasim zrobił to samo. Wokół było pełno krwi i ludzkich ciał. Żaden z wilków nie zginą ale, było widać że są poważnie ranni. Rzuciłam się na człowieka który właśnie celował w Iz. Próbował we mnie strzelić ale, wytrąciłam mu broń. Zabiłam go. Usłyszałam strzał, rozglądałam się bo słyszałam wycie. Podbiegła do mnie Iz.
- Coś Ci się stało? - zapytałam dopiero po chwili zobaczyłam że to ja krwawię
Iz patrzyła na mnie z wielkimi oczami, nie miałam czasu żeby zobaczyć gdzie mnie trafiło, byłam wściekła. Po raz pierwszy wpadłam w furie. Zaczęłam zabijać ale, ludzi było coraz więcej. Poczułam jak ktoś mnie łapie i wciąga do pomieszczenia. Furia ze mnie opadła. Zobaczyłam że Kasim krwawi z różnych mniejsc. Chciałam coś powiedzieć ale, był szybszy.
- Ja to jeszcze nic popacz na siebie - zaczął minie opatrywać przed czym zrobił nas niewidzialnymi.Zobaczyłam wybiegających ludzi z broniami chciałam pobiec ale Kasim mnie zatrzymał.
- Nie poradzą sobie!
- Przyszły posiłki wysłałem Iz żeby poleciała po wilki, teraz jest nas znacznie więcej, my musimy znaleźć naszych - po czym ponownie zaczął mnie opatrywać.Wyrwałam mu się.
- Idziemy, musimy ich znaleźć - na jego twarzy malowało się dziwienie i coś podobnego do radości.Przeszliśmy przez jakieś drzwi wokół nas były tysiące klatek z wilkami, przeraziłam się jak ludzie mogli coś takiego robić?
- Trzeba ich uwolnić - zaczęłam szukać kluczy - uwolnimy ich prawda, muszą być wolni, nie mogą siedzieć w tych klatkach?
cd - Kasim
Od Kasim'a
- Ja myśle że Letthal i Isabelle pójdą od tyłu . Dalian i Silent zabiją strażników i staną na czatach a ja i Swiftkill wejdziemy głównym wejściem ...
-to nawet nie zły pomysł - stwierdziła Swift
-ja mam zawsze dobre pomysły . to ruszajcie ja ze swift idziemy ostatni - w końcu mogłem odpocząć od dziewczyn które ciągle się o mnie kłóciły . - właściwie to nie przedstawiłem się jestem Kasim .. - rzuciłem spoglądając na nią .
-Swiftkill - odpowiedziała z lekkim uśmiechem
przyjrzałem jej się dokładnie właściwie to była z niej bardzo ładna samica nigdy wcześniej nie patrzyłem na nią z tej strony .. zawsze musiałem użerać się z zazdrosną Let i pokrzywdzoną Iz ..
- Dalian daje znak idziemy - Swift ruszyła ja za nią szybko znalazłem się u jej boku . ostrożnie weszliśmy do budynku .
-mogę ci mówić Swift ..?-spytałem
-tak , ale już cicho bo nas usłyszą - rzekła spokojnie .. rozglądaliśmy się na różne strony gdy nagle zderzyliśmy się pyszczkami w złym kierunku odwracając łby
-przepraszam -wyszeptałem i dalej byliśmy w ciszy ... nagle jakieś ciche szmery a raczej kroki w naszą stronę !
-szybko - pociągnęłem ją - złap mnie za coś .
-po co ?
-złap ! - gdy to zrobiła staliśmy się niewidzialni .. przed nami szedł człowiek , masywny , z groźnym spojrzeniem ..
- musi być ich sporo ..wydaje mi się że jest nas zbyt mało - powiedziałem do swift dalej szliśmy niewidzialni na wszelki wypadek ..
cd- swift
nie kończ tego tak od razu
-to nawet nie zły pomysł - stwierdziła Swift
-ja mam zawsze dobre pomysły . to ruszajcie ja ze swift idziemy ostatni - w końcu mogłem odpocząć od dziewczyn które ciągle się o mnie kłóciły . - właściwie to nie przedstawiłem się jestem Kasim .. - rzuciłem spoglądając na nią .
-Swiftkill - odpowiedziała z lekkim uśmiechem
przyjrzałem jej się dokładnie właściwie to była z niej bardzo ładna samica nigdy wcześniej nie patrzyłem na nią z tej strony .. zawsze musiałem użerać się z zazdrosną Let i pokrzywdzoną Iz ..
- Dalian daje znak idziemy - Swift ruszyła ja za nią szybko znalazłem się u jej boku . ostrożnie weszliśmy do budynku .
-mogę ci mówić Swift ..?-spytałem
-tak , ale już cicho bo nas usłyszą - rzekła spokojnie .. rozglądaliśmy się na różne strony gdy nagle zderzyliśmy się pyszczkami w złym kierunku odwracając łby
-przepraszam -wyszeptałem i dalej byliśmy w ciszy ... nagle jakieś ciche szmery a raczej kroki w naszą stronę !
-szybko - pociągnęłem ją - złap mnie za coś .
-po co ?
-złap ! - gdy to zrobiła staliśmy się niewidzialni .. przed nami szedł człowiek , masywny , z groźnym spojrzeniem ..
- musi być ich sporo ..wydaje mi się że jest nas zbyt mało - powiedziałem do swift dalej szliśmy niewidzialni na wszelki wypadek ..
cd- swift
nie kończ tego tak od razu
Od Swift
Poszłam powiadomić wszystkich wybranych przez Damona o tym że niedługo wyruszamy. Podeszłam do Damona i Lily.
- Jeśli nie wrócimy w przeciągu doby lub dwóch wyślijcie posiłki
- Uważajcie na siebie - powiedziała Lily razem z DamonemPokiwałam głową poszłam do reszty wilków.
- Droga będzie długa ale zdążymy tam dobiec w około dwie godziny
Zaczęliśmy biec. po godzinie biegu wszyscy byli zmęczeni.
- Zatrzymajmy się! - zawołał ktoś z tyłu
- Nie ma mowy - powiedziałam chociaż ja sama byłam zmęczona szaleńczym biegiem - jeśli się teraz zatrzymamy może być już za późno kiedy dotrzemy.... dalej - powiedziałam i zaczęliśmy biec.Kiedy dobiegliśmy do obozowiska ludzi, usiadliśmy za drzewami żeby odpocząć a ja mówiłam im co zrobimy.
Cdn.
- Jeśli nie wrócimy w przeciągu doby lub dwóch wyślijcie posiłki
- Uważajcie na siebie - powiedziała Lily razem z DamonemPokiwałam głową poszłam do reszty wilków.
- Droga będzie długa ale zdążymy tam dobiec w około dwie godziny
Zaczęliśmy biec. po godzinie biegu wszyscy byli zmęczeni.
- Zatrzymajmy się! - zawołał ktoś z tyłu
- Nie ma mowy - powiedziałam chociaż ja sama byłam zmęczona szaleńczym biegiem - jeśli się teraz zatrzymamy może być już za późno kiedy dotrzemy.... dalej - powiedziałam i zaczęliśmy biec.Kiedy dobiegliśmy do obozowiska ludzi, usiadliśmy za drzewami żeby odpocząć a ja mówiłam im co zrobimy.
Cdn.
Subskrybuj:
Posty (Atom)