piątek, 7 września 2012

Od Izzy


Próbowałam jeszcze wiele razy nawiązać łączność z Kasimem. I nic. Zero reakcji. Winnie przynosiła mi herbatę i coś do jedzenia. I gdy przynosiła mi właśnie kolacje, dostałam wizji. Opadłam na fotel, który w ostatniej chwili podłożyła mi Winnie. Zamknęłam oczy i moja dusza zniknęła.
Gdy pojawiłam się w celi, zobaczyłam przygnębionego, poranionego Kasim'a, który leżał naprzeciwko mnie, odwrócony twarzą do ściany.
Po cichu podeszłam i dotknęłam go w ramię. Wyszeptałam jego imię. Wilk podskoczył jak oparzony.
-KTO TO DO JASNEJ CH...!- Urwał na mój widok.- Isabelle, co ty tu robisz?!
-Ciszej!- Syknęłam.- Jestem tu, żeby ci pomóc, ale się raczej nie przydam jeśli mnie zamkną. Słuchaj, musisz się uspokoić. Gdzie Swift?
-W klatce obok, przenieśli ją tam dzisiaj. Ten wilk...ten który wygrał ze mną...na arenie...on ją...on...
-Spokojnie, już dobrze. Wiem co się stało.
-Skąd?
-Byłam tu wczoraj. Chciałam porozmawiać, sprawdzić jak się macie. Ale znalazłam tylko puste klatki, więc zaczęłam was szukać.
-Jak? Mogli cię złapać.- Przerwał mi.
-Mogli, ale tylko wtedy, gdyby któryś z wilków zdradziłby moje położenie. Dla ludzi jestem nieuchwytna, bo jestem tu tylko duszą. Nie mogą mnie zabić, ale mogą zmusić mnie do teleportowania mojego ciała tutaj. A wtedy wróciłabym do niego, przez co byłabym tu uwięziona.- Wyjaśniłam.
-Rozumiem. Słuchaj Iz, musimy pogadać. Bo, ja nie jestem pewien, czy ty rozróżniasz miłość od przyjaźni.
-Ach, o to ci chodzi. Nie martw się. Wiem, że podoba ci się Swift.
-Naprawdę?- Spytał ożywiony.
-Tak, cieszę się, z tego. Ale Let ma problem. Pomogła mi tylko ze względu na ciebie.
-Po co ci była jej pomoc?
-Podróże duchowe zabierają bardzo dużo energii. Potrzebowałam miejsca gdzie mogłabym się schować i w spokoju podróżować. Musiało to być miejsce gdzie księżyc ma idealną pozycję. No i potrzebowałam osób, które pamiętałyby o jedzeniu dla mnie oraz o ziołach wspomagających. Winnie nie dałaby rady sama. Letthal zaniosła mnie do twojej jaskini, bo to było miejsce, którego potrzebowałam, i pomogła Winnie.
-Co z małą Cam?
-Cam zajmuje się Camile, wiesz ta którą znalazłam w lesie wraz z moją grupą.
-Skoro Mile zajmuje się Cam to mogę być spokojny.- Powiedział uśmiechając się krzywo. Po chwili usłyszeliśmy odgłosy kroków. Schowałam z tyłu klatki Kasim'a. Do klatki podeszła dwójka ludzi i...jedna wilczycza, która mówiła do nich, jakby była ich doradcą. Poprosiła ich o odejście, bo chciała porozmawiać z Kasim'em.
-Witaj, przykro mi z powodu twojej przyjaciółki.- Powiedziała delikatnie.
-Co ty możesz wiedzieć!- Wykrzyknął.
Gdy usłyszałam głos wilczycy, zamarłam. To dlatego jej wygląd był znajomy.
-Lussinda?- Spytałam wychodząc z cienia.- To ty?
Kasim spojrzał na mnie karcącym spojrzeniem. Wiem, że miał rację. Co by było gdybym się pomyliła?
-Isabelle? Czy to naprawdę ty?- Spytała moja siostra.
Zbliżyłyśmy się do krat, każda po swojej stronie, i podałyśmy sobie ręce.
-Tyle czasu...- Szeptałyśmy. Po dwóch minutach otrząsnęłam się i spytałam.- Co ty tu wyrabiasz? Czemu jesteś na wolności?
-Jaaa...W zamian za wolność, przekonuję inne wilki do współpracy, pokazuję myśliwym tereny zamieszkane przez wilki.- Odparła ze zwieszoną głową.
-Czyli to wszystko twoja wina!- Wybuchnął Kasim.
-Uspokój się.- Uciszyłam go, po czym zwróciłam się do Luss.- Dlaczego? Powiedz dlaczego.
Lussindzie pojawił się na twarzy wyraz obojętności. Rzekła:
-Czasy są jakie są. Trzeba sobie radzić. Traktują mnie tutaj świetnie. Czemu miałabym rezygnować?
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, odwróciła się.
-Nie martw się, nie powiem im o twojej wizycie u NIEGO. Ale nie przychodź już.- Rzuciła przez ramię i odeszła.

-Pójdę już.- Stwierdziłam, gdy Less zniknęła z pola wiedzenia. Już chciałam zniknąć, gdy Kasim złapał mnie za łapę.
-Poczekaj jeszcze chwilę.

Cd. Kasim

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz