-Luna uważaj!-krzyknęłam, gdy zauważyłam nadbiegającego myśliwego. Poparzył się i odskoczył od wilczycy.
-Dzięki-odpowiedziała.Nadciągnęła grupa myśliwych i rzucili się na nas. Spuścili ze smyczy swoje psy. Zaczęła się nierówna walka. Zabiłam kilka psów, gdy nagle jeden z nich zaciągnął mni prosto w sidła i zostałam uderzona kijem. Obudziłam się na metalowym stole przypięta do niego a ludzie przynieśli wielką strzykawkę i napełnili ją jakimś płynem.Podeszła do mnie mroczna kobieta i siedziała na jakimś zmutowanym zwierzątku. Wyglądała tak:
-Nie trzeba było z nami zadzierać-roześmiała się i próbowała wstrzyknąc we mnie płyn.
-Pomocy!!!!!-zawyłam.
(CD Luna)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz