sobota, 25 sierpnia 2012

Od Swiftkill


Szłam przez las i patrzyłam w niebo rozmyślając o swojej przeszłości i przyszłości. Nagle wpadłam na jakąś białą wilczyce ze skrzydłami, instynktownie odskoczyłam w tył, patrzyłam na nią podejrzliwie a gdy tylko ona to zauważyła zaczęła się śmiać. Podeszła do mnie a ja zrobiłam krok do tyłu.
- Cześć jestem Luna
Zrobiłam kolejny krok do tyłu. ,,Och... dlaczego nie mogę pozbyć się tej głupiej nieufności?" pomyślałam i nagle pojawiły się wspomnienia z przeszłości. Przeżywałam je tak jakby na nowo. Poczułam że ktoś mnie szturcha, otworzyłam oczy.
- Co ci się stało? Te... twoje kreski pod oczami zaczęły się świecić, wszystko w porządku?
- Tak
Odsunęłam się. ,,Dlaczego nawet teraz nie mogę przestać być nieufna? Przecież była dla mnie miła". Przypomniałam sobie że nawet się nie przedstawiłam.
- Jestem Swiftkill dla znajomych Swift
Gadałyśmy sobie trochę a potem się rozeszłyśmy. Przeszłam kilka kroków a potem obejrzałam się za siebie, Luny już nie było. Uniosłam głowę do góry, spojrzałam w niebo lecz, szybko odwróciłam wzrok. Kolejne wspomnienie... kolejne wspomnienie przez które jestem... taka. ,,Przeszłość wróci, nigdy o mnie nie zapomni" pomyślałam. Wróciłam do nory i zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz