poniedziałek, 30 lipca 2012

Od Damona

Aryan dawno się nie odzywała ... znudzony codziennością postanowiłem że nieco odmienię swój grafik i udam się nad rzekę popływać wcześniej niż zwykle . Zebrałem się w 15 minut i ruszyłem . Gdy dotarłem nad rzeką siedziała tam wadera . moczyła nogi i nawet nie zwróciła na mnie uwagi . wychodząc zza drzew poczułem ból na tylniej łapie i prawym skrzydle , gdy położyłem tam łape była cała we krwi .
- oo fuck . - powiedziałem sam do siebie . powoli wszedłem do rzeki i obmyłem rany .gdy wyszedłem z wody , nadal krwawiłem. ta tajemnicza wilczyca spoglądała na mnie .
-emm ... może ci pomóc ? - zapytała nieśmiało .
-nie trzeba - powiedziałem próbując dosięgnąć rany na skrzydle .
- daj   - rzekła i przyłożyła mi coś do skrzydła
-ałl - wycedziłem .
-popiecze ale pomoże .. - powiedziała spokojnie , po chwili przyłożyła kolejny opatrunek do łapy . i wycofała się o dwa kroki .
-dzięki ,
-nie ma sprawy - spuściła głowę .
- jestem Damon .
-Lily - odpowiedziała .
-cóż... wcześniej cię tu nie widziałem Lily .
- tak bo ja dopiero dołączyłam - odpowiedziała trochę ośmielona .
- może pokazać teren .?- zaproponowałem .
-wiesz .. nie wiem .. ja chyba ..
- chodź to nie zajmie wiele czasu - zachęcałem lecz ona dalej nie była do końca zdecydowana

<cd. Lily >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz