sobota, 28 lipca 2012

Od Lee



-Skoro tak ci na tym zalezy...-przyjdziemy-odpowiedziala niechetnie Silent.
-To swietnie! Przyjdzcie pod moja jame o 19.
-Tak, dobrze...-Wilczyca znowu mowila ze zniecheceniem.
Wybralam sie do domu. Mialam dosc czasu na przygotowanie wszystkiego. Najpierw poszlam na polowanie. Zlowilam dwa zajace i pysznego dzika. Odlozylam to wszystko w bezpieczne miejsce i pobieglam do miejsca w ktorym mielismy sie spotkac. Znalam je tylko ja i Chan, to tam jak bylam mala ukrywalam sie i mieszkalam. Odganelam wielkie liscie i moim oczom ukazalo sie male wejscie, prowadzace niezbyt stromym spadem, ktory przypominal zjezdzalnie, do srodka.
Wnetrze bylo olbrzymie i przestronne. Bylam w takim, jakby podziemnym swiecie. Na skalistych scianach jaskini rosly rosliny. Stalam na plazy, podeszlam pare krokow do pieknego jeziorka, swiecilo ono w nocy, jakims niesamowitym blaskiem, piekna woda mienila sie wtedy milionami niebieskich odcieni. Piasek byl, prawie, ze bialy i mieciutki, a na jednej scianie jaskini byla mala dziura, przez ktora widac bylo gwiazdy. Zlapalam kilka swietlikow i powsadzalam je w sloiki, byla to taka "lampa" , stwierdzilam, ze nie trzeba nic wiecej, bo wieczorem, poswiata od jeziorka jest wystarczajaco mocna. Wzielam koc, rozlozylam go na plazy, pod jedna ze skalistych scian. Polozylam na nim rowniez poduszki, zeby bylo wygodniej. Przy kocu poustawialam lampki ze swietlikami. Rozpalilam ognisko i przytargalam zajace i dzika. Zebralam tez kilka borowek i jajek. Zrobilam z nich fioletowe nalesniki na deser. Bylo idealnie... Naprawde zalezalo mi na przeproszeniu Silent, bo ja czuje ze cos ze mna bylo nie tak, tylko jeszcze nie wiem co...
Pospieszylam szybko do jamy i tam zdazylam sie przygotowac, zdjelam wszystkie szaty, chcialam wygladac normalnie. Wyszlam i zastalam silent i Liana, czekajacych przed jama.
Zamknelam za soba drzwi.
-Nie wpuscisz nas?-zapytala sie zdziwiona Silent.
-Nie jemy tutaj.
Poprowadzilam ich w las. Nie mieli zadowolonych min. Ja tez bym nie miala gdyby ktos z kim sie klocilam prowadzil mnie w ciemny las...
Stanelam przed dwoma lisciami, zaslaniajacymi wejscie.
-Musicie widziec, ze nikt oprocz mnie tu nigdy nie wchodzil, jestescie pierwszymi osobami, ktore tu wejda.
Odgarnelam liscie i wybila z jamy niebieska poswiata.
Cofneli sie przestraszeni.
-Chodzcie...
Zjechalam pierwsza, Silent druga i ostatni Lian.
Zobaczyla wnetrze i najwyrazniej troche ich zamurowalo. Poprowadzilam ich do ogniska. Mieso bylo juz upieczone, zjedlismy wszystko w milczeniu. Potem przylecial Chan. Powitalam sie z nim i zaproponowalam wilkom, zeby wsiedli na jego grzbiet.
-Chyba zartujesz!-wykrzyknela Silent
-Yyy...-Lian wyraznie nie wiedzial co zrobic.
Nie czekajac na dalsze odpowiedzi wciagnelam ich na smoka. Latalism po d sklepieniem jaskini, a zaraz potem schodzilismy nizej i nizej, dotykajac prawie wody. Najpierw Silent byla na mnie wsciekla, ale potem rozluznila sie i zaczela sie smiac. Lian rowniez poszedl w jej slady.
-Chcesz pokierowac?-spytalam sie wilczycy.
-Ale...
-To latwe, wyladowalam i pokazalam Silent i Lianowi co trzeba zrobic. Wilczyca ruszyla pierwsza, Chan dobrze sie spisal, latal ostroznie, wiedzial, ze siedzi na nim niedoswiadczona osoba. Potem wymienili sie i teraz Dalian latal na smoku. Nastepnie wsiedlismy wszyscy. Podlecialam na jeziorko i kazalam Chanowi obrocic sie do gory nogami. Trzymajac sie smoka patrzalam z gory jak wilki z wielkim pluskiem wpadaja do wody. Zaczelam sie smiac, ale potem nastala cisza, przerazilam sie, ze cos im sie stalo, ale nagle wieliki strumien wody zepchnal mnie z grzbietu Chana. Pluskalismy sie w wodzie. Wilki mialy rozluznione miny. Potem drzac z zimna wyszlismy z wody i ogrzewalismy sie przy ognisku, opowiadajac sobie zabawne historie. Potem polozylismy sie i ogladalismy gwiazdy. Nadeszla pora na deser. Podalam im nalesniki, sama wpakowalam sobie jeden do buzi i wsiadlam na Chana.
-Zycze milego deseru!-krzyknelam.
-Dlaczego idziesz?-zapytal sie Dalian.
-Bo sadze, ze chcielisciie byc dzisiaj razem, a ja kolacja popsulam wam to, wiec teraz was zostawiam, zebyscie tez mogli byc we dwoje. Mam nadzieje, ze mieliscie jak do tej pory dobry czas-oznajmilam i wylecialam, z Chanem z jamy. Czulam, ze z Silent przelamalysmy jakas bariere, ja ja polubilam, ale czy ona mnie? Wrocilam do domu i padnieta polozylam sie spac.
(Co dalej dzialo sie w jaskini i co sadzisz o tym? CD-Silent)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz