piątek, 27 lipca 2012

Od Silent.


Biegnę ze śmiechem za moim Lianem. Pocałował mnie w policzek! Pocałował mnie!!! Yay! I co ty na to, Lee?
- Ha, mam cię! - wołam wskakując na Liana i przygważdżając go do ziemi. - Berek! - krzyczę odskakując ze śmiechem i uciekam gdzieś w głąb jaskini. Lian pędzi za mną.
Nadal się śmiejąc wbiegam do wody... i zostaję podle ochlapana przez Liana. Nurkuję i łapię go za nogę. Ten nie wiedząc co się stało zaczyna sie miotać i skakać. W końcu krztusząc się ze śmiechu puszczam jego nogę, a on wybucha śmiechem.
Po chwili to on znika pod wodą. Długo się nie wynurza...
- Lian? Lian?! - wołam ze śmiechem. - Chodź tu! - i nagle gdzieś spod sklepienia spada na mnie Dalian. Macham łapami na oślep bo się tego nie spodziewałam. Po chwili Lian mnie obejmuje i... wynurza się ze mną z wody. Łapię chaustem powietrze i patrzę z wyrzutem na Liana.
- Co? - pyta z udawanym zdziwieniem. Coś w jego oczach mówi mi, że też się we mnie zakochał...
- Jak możesz? - odpowiadam pytaniem na pytanie. - Spadasz na mnie spod sufitu, odejmujesz mnie w wodzie i sie ze mną nie całujesz? - pytam ze śmiechem. - Ty... - ale reszta mojego zdania ginie już w jego ustach. Leżymy na diamentowym mchu przy diamentowym jeziorku i się całujemy. Tak powinno być od zawsze! Od zawsze!

<mój Lianie ukochany, co tam dalej będzie?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz