środa, 25 lipca 2012

Od Silent- Dalian...i ta mała !

Eh, ta Lee mnie wkurza. Zdaje się zakochiwać w każdym! Najpierw w Fergu, ale on chyba ją spławił, a teraz w MOIM Lianie. Wrr!
- Lian? - zwracam się do wilka z niezadowoloną miną.
- Mmm? - mruczy wilk w odpowiedzi.
- Chcesz iść poznać tą całą Kyaarikę? - pytam nieśmiało.
- A ty chcesz? - odpowiada pytaniem Lian.
- No... nie wiem. - mówię zamyślając się na chwilkę.- Jak ty idziesz to ja też. - odpowiada uśmiechając się Lian. Odchodzimy od młodej Lee na kilkanaście kroków, a ja znów zwracam się do MOJEGO Liana:
- Podoba ci się ta... jak jej tam... Lee? - pytam zgryźliwie.
- W tym stroju wygląda trochę... przesłodzonie. - wyjawia mi Lian.- Jak dla mnie wygląda na taką, która lubi chwalić się tym co ma. - słowa Liana przynoszą mi ulgę. Wilk zaczyna się śmiać.
- Hej, myślę, że powinnyśmy iść poznać tą... Kyaarikę? - proponuje Lian.
- Myślę, że tak. - potakuję mu niezbyt radośnie. "Niech tylko ta Lee nie zarywa do mojego Liana!" - myślę ze złością.Następnego dnia idziemy do jaskini Kyaariki i Kris'a.
- Cześć. - witam się przyjaźnie z Kyaarkią. - Mam nadzieję, że... - przerywam i biorą głęboki wdech. - Lee powiedziała wam o tym, że przyjdziemy?
- Tak, oczywiście, że nam powiedziała. - odpowiada z uśmiechem Kyaarika. Spoglądam kątem oka na Liana. Gawędzi spokojnie z Kris'em. - Zapraszam do salonu.
- Ładnie urządzone. - chwalę wnętrze jaskini i wzdrygam się lekko na widok Lee.
- Dziękuję. - odpowiada Kyaarika i pokazuje nam gdzie usiąść. Lee próbuje wcisnąć się między mnie a Liana. Nie pozwalam jej na to. Kyaarika z dość zdziwioną miną podaje nam pieczeń z jelenia.- Pachnie pięknie. - mówię z uśmiechem natychmiastowo reagując na zapach pieczeni.
- Pieczeń z jelenia to specjalność Kyaar. - odpowiada z uśmiechem Kris.
- Oj, Kris, to nic takiego.... - rumieni się Kyaarika.
- Na prawdę pychota! - wtrąca uśmiechając się Lian
.- Hmm, dziękuję bardzo... - odpowiada z uśmiechem Kyaarika.
 - Silent, Lian, chcecie porozmawiać z Lee? Ja tu posprzątam i przygotuję deser
.- Może pomóc? - oferuję się do pomocy.
- Och, nie nie trzeba... - zaprzecza Kyaarika. - Dam sobie radę. No, Lee, zaprowadź gości do swojego pokoju.
- Dobrze, mamo. - Lee wychodzi z salonu. Odkładam talerz i idę za Lianem. Wchodzimy do pokoju Lee i mnie zamurowuje.Całe ściany zaklejone są plakatami ze smokami, zdjęciami smoków itp. Na podłodze również walają się fotografie smoków.
- Zapomniałam posprzątać... - mówi rumieniąc się Lee.
- Ja też często mam bałagan. - wyjawia Lian. Posyłam mu spojrzenie "jeszcze-nigdy-nie-widziałam-u-ciebie-bałaganu" Lian wzrusza ramionami.
- Na prawdę? - pyta ze zdziwieniem Lee.
- No tak. - mówi Lian patrząc w podłogę. - Jest tu toaleta? - pyta po chwili.
- Ee, tak... - odpowiada Lee zdziwiona tą nagłą zmianą tematu. - To trzecia komora na lewo.
- Dzięki. - Lian wychodzi z pokoju. "Pewnie nie chce tu siedzieć i gadać z Lee." - myślę z pewną satysfakcją.
- Ekhym. - odchrząkam z naciskiem. - Mogę cię prosić żebyś nie zarywała do Liana?
- Ja... nie zarywam... do Liana... - odpowiada czerwona jak burak Lee.
- Nie zarywasz? - pytam z niedowierzaniem. - W takim razie ogranicz, proszę, spojrzenia w jego stronę i ciągłe rumienienie się gdy tylko na ciebie patrzy. - mówię stanowczo.
- Deser! - woła Kyaarika. Idę do salonu nie mogąc się doczekać co będzie co zjedzenia. Na stole stoją lody i placek z wołowiną.- Pychota! - mówi Lian już zajadając się plackiem. Biorę kawałek i zaczynam go zjadać. Mniam!
<Lee napisz coś więcej o tym spotkaniu i o naszej rozmowie; Lian co tam dalej będzie z nami?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz