poniedziałek, 16 lipca 2012

Od Lee

Kyaarika zaprowadzila mnie do jamy, w ktorej byl jakis pan. Nie wygladal na zadowolonego. Wiec postanowilam, ze bede grzeczna. Nie moglam jednak dluzej usiedziec na miejscu, bo chyba mam ADHD. Udalo mi sie wytrwac do zachodu slonca, czyli jakas godzine. Niestety potem musialam wtac z miejsca i cos porobic. Postanowilam, ze bedze wspinac sie na drewniane polki w jaskini, tak jak kiedys uczylam sie wspinania na smoki w Chinach. Juz bylam na gorze, gdy polka nie wytrzymala. Jedna strona spadala do dolu tworzac zjezdzalnie. Bardzo sliska zjezdzalnie. Chcac nie chcac zsunelam sie na dol prosto na kartke, nad ktora tak dlugo pracowal Kris. Obliczal jakies tornada. Bardzo sie zdenerwowal i wyszedl z jaskini. Naszczescie nie zauwazyl, ze noga stolu pekla. Mebel stal na ostatnch silach i lada chwilla mogl sie przewrocic. Znalazlam na biurku Krisa jakas tasme, z ozdobkami w postaci napisow, ktore wygladaly jak obliczenia. Nie zwrocilam na to wiekszej uwagi i zaczelam owijac tasma noge stolu. Po skonczonej pracy odeszlam.
-Lee, chodz tu-zawolala Kyaarika.-Poogladamy razem jelenie.Poszlysmy na wielki kamien ukryty w trawie na wzgorzu i obserwowalysmy jelenie pasace sie w dolinie. Wymyslalam im imiona. Razem z Kyaarika wybieralysmy sobie jelenia do upolownia. Nie zdazylam zareagowac gdy wilczyca popedzila w dol, pzyczaila sie, skoczyla i przyniosla mi jelenia. Stadko juz dawno zniknelo, a my zajelysmy sie jedzeniem. Po skonczonym posilku polozylysmy sie na plecach i obserwowalysmy gwiazdy. Bylo wspaniale.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz