poniedziałek, 9 lipca 2012

Od Chanel - Inny świat?

Rano obudziłam się , wciąż męczyła mnie myśl - " Będę Wampirzycą !" . Nie chciałam takiej przyszłości ,a dzieci ? Co z nimi , nie mogą mieć matki i ojca wampira . Zaczęłam się zamartwiać ... Co zrobić , jak temu zaprzeczyć . Otrząsnęłam się - " To nie może się dziać ! " . Krzyknęłam z całych sił aż maluchy skuliły uszy .
- Chanel , na pewno wszystko w porządku ? - Zapytał się Dave i szybko do mnie podbiegł.
- Nie , nie . Nie jest dobrze , rozumiesz nie mogę być wampirem !  - Wykrzyczałam .
- Uspokój się , rozumiem . Chcesz coś do picia ? - Zapytał przewrażliwiony samiec .
Nic nie powiedziałam . Popatrzyłam na wodę i łapką rzuciłam ją o ścianę . Flakonik z wodą się rozbił ... Dzieci nie wierzyły własnym oczom  - TO NASZA MAMA ? Nie panowałam nad tym ... Choć nadal nie czułam się tak jakby wampirzycą , coś się we mnie musiało dziać ... Lub akurat teraz się zmieniam .

Wybiegłam z jaskini , pocałowałam Dave ... Wiem ... Mam humor nie do zniesienia , najwyraźniej to się dzieje . Pobiegłam nad przełęcz , nie nie chciałam skakać . Przeleciałam z jednego urwiska na drugi by dotrzeć do miejsca gdzie znajduję się COŚ . To coś zawsze jako mała wilczyca nazywałam "Kwiatem Chanel's " . Tak naprawdę nazywano go jakoś bardziej szlachecki , nazwa była trudna i długa do zapamiętania więc nazwałam go po swojemu .Kwiat Chanel's spełniał jedno zachcianko ale tylko rodu królewskiego ... A ja akurat chciała pozbyć się bycia Wampirem ...  Biegłam i na zmianę latałam . Gdy dobiegłam do miejsca , rozglądałam się bacznie we wszystkie strony . 
- Kwiecie gdzie jesteś ? - Zapytałam załamana .
Nigdzie go nie było . Pozostało jedynie młode drzewko które zaczęło rosnąć . Z niechciana wędrówką podeszłam do drzewa i oschle usiadłam przy nim głęboko wzdychając.
- Ród drzewa zanikł , to znaczy że ... Cała rodzina wyginęła .. - Pomyślałam i zaczęłam rozpaczliwie płakać .
Nagle poczułam że coś mnie dotyka , tak jakby oplata . Spojrzałam do tyłu , widziałam jedynie pień młodego drzewa , nic więcej ... Po dwóch minutach znów to uczucie wróciło oglądnęłam się do góry . Własnym oczom nie wierzyłam , zaledwie minęło pięć minut a drzewo wyglądało jak kwiat " Chanel's " . Cała ucieszona wstałam , gałęzie " latały w powietrzu " można powiedzieć . Z uśmiechem na twarzy popatrzyłam na kwiat :

Dotknęłam drzewo , poczułam szorstką korę ... Jednak to nie był kwiat Chanel's . Nagle poczułam spadające promyki jak na zdjęciu . Dotknęłam jedną ,  a wraz z dotknięciem pojawiały się kolejne gałęzie .
Gdy promyki skończyły swój żywot , drzewo było zapuszczone . Gałęzie luźno zwisały  z pnia drzewa . Byłam zachwycona , przy tym drzewo rozświetlało 1000 świetlików .Gdy zbliżyłam się krok bliżej nagle gałęzie wzięły mnie w uwiąz . Nie mogłam się wydostać , związały mnie . Szczerze mówiąc cały czar prysł . Drzewo zrobiło się zwyczajnie zielone jak zwykłe , ale jednak jej gałęzie nadal unosiły się w powietrzu .
- Puść mnie ty ohydo ! - Wykrzyknęłam .
Użyłam już moc moją - panowanie nad roślinami , jednakże wiąz był tak mocny że drzewo nie dawało za wygraną !
Zamknęłam oczy , plątane gałęzi zabrały mnie do swojej korony . Związana mogłam jedynie mówić nic więcej . .. . Przedzierałam się przez dzielone gałęzie korony . Miałam nadzieje że mnie puści , ale nadal brnęło jak szalone w głąb swej korony . Nic nie mogłam poradzić , moja moc nie pomagała . I nagle drzewo otworzyło wrota do " Innego świata , wymiaru " . Zrobiłam kocie oczy i strach przesiąkł moje ciało . Rozglądałam się , wymiar wyglądał mniewięcej tak :

Drzewo " wypluło " mnie . Uderzyłam głową o twardą skałę  .
- Gdzie ja do licha jestem ? - Zapytałam , nagle eho się odezwało .
- Jesteś u nas , witaj Chanel .
- Kim jesteś i skąd wiesz jak mam na imię ? - Zapytałam i wstałam . Otarłam ze swojego szala pozostałości liści .
- Czy to ważne kim jestem ? Ważne kim ty jesteś .... Wiem kim jesteś i raczej będę pamiętać cię do końca swoich dni . - Odpowiedziało eho tajemniczym głosem .
- Pokaż mi się . - Rzekłam i poszłam pare kroków w przód .
- Jeżeli naprawdę muszę , to ci się pokaże . Za pewnę przyszłaś po kwiat  Brachychiton Gunnera - Prawda ? - Odpowiedział głos i czułam jakby zbliżał się do mnie .
Po co ... - Pomyslałam ale na myśl od razu przyszedł mi kwiat Chanel's .
- Tak , przyszłam po ten kwiat . Czy mógłbyś mi wskazać jego miejsce ? - Zapytałam pochopnie .
- Ta sama przyzwoita Chanel , nigdy cb nie zapomnę . Wiem gdzie jest ale " Kto pyta nie błądzi " Więc powiem że na Wschodzie nad Wodospadem .

Pomyślałam krótko , miałam wrażenie ... że kiedyś tu przebywałam , a głos wydawał się taki bliski , taki oswojony i swoi . Poszybowałam więc w górę ...

C..D..N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz