Orzel upuscil mnie do jakiegos ciemnego pomiesczenia. Uderzylam o ziemie, gdy natychmiast podeszly do mnie dwa wilki i zwiazaly mnie. Rozplakalam sie, co mialam poradzic! Bylam tak zdenerwowana! I wtedy zaniesli mnie tam, do pracowni Krisa. Wyszli, a on mnie rozwiazal i kazal uciekac przez okno.
-Chyba zartujesz-spojrzalam mu gleboko w oczy.
-Wyskakuj!-warknal.
-Nie zostawie cie tu, juz teraz sa na ciebie wsciekli, a jak sie dowiedza, ze ich mnie wypusciles...wole nie wiedziec co z toba zrobia.
-Nic mi nie bedzie-szepnal i zaczal mnie pchac w strone okna.
-Kris stoj!Musze ci cos powiedziec.
-Tak?
-Rob, ten czarny wilk, to ochroniarz jednego z moich braci. Mam dwoch. Oboje sa zli, tylko ze jeden sobie spada z wodospadow, a drugi...mysle ze to twoj zleceniodawca. Czy mial na imie Black?
-Tak, ale...Uslyszelismy kroki, ktos zmierzal do komnaty.
-Kris, zwiaz mnie!-rozkazalam.
-Co? Ty chyba zartujesz, skacz przez to okno.Nie czekalam na odpowiedz, tylko podalam krisowi sznurki.
-Nie dam rady dobiec do okna, jest za daleko!Kris nie mial wyjscia zwiazal mnie. Do pokoju wszedl Rob.
-Dosc tego Kris-zawarczal.
(Kris dokoncz)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz