To bylo okropne! Jak on mogl! Ten wstretny Rob!!!! Plakalam, mialam dosc tego dnia, bylam taka zmeczona, ale musielismy uciekac. Przystanelismy dopiero kilka kilometrow za zamkiem, w ktorym znajdowala sie pracownia Krisa.
-Wszystko dobrze?-Kris zapytal sie troskliwie.
-Tak-odpowiedzialam zaplakana.Przytulil mnie.
-Juz nie placz, nigdy nie pozwole, zeby ktos cie skrzywdzil-szeptal.
-Poczulam sie lepiej i ruszylismy dalej.Wieczorem dotarlismy w wysokie gory. Za nimi byla nasza wataha. Zciemnialo sie. Postanowilismy zatrzymac sie w jaskini-tak bedzie bezpieczniej. W srodku bylo przytylnie i cieplo. Patrzylam jak iskierki z ogniska tancza w powietrzu. Kris usiadl kolo mnie.
-Kris? Co teraz bedzie? Oni wtargneli wtedy na teren naszej watahy, nie jestesmy bezpieczni juz nawet tam.(Kris dokoncz)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz