wtorek, 10 lipca 2012

Od Luveit'a

- Tato ? A co ty robisz ? - spytała mnie Lilias, podchodząc do mojego biurka- Podpisuję ustawy, słonko... - odpowiedziałem nie odrywając wzroku od sterty papierów.
- Ja też mogę ? - spytała się ponownie Lily. Spojrzałem na nią i po krótkiej chwili wachania...
- Tak możesz. - odpowiedziałem - Zanurz łapkę w tym płynie i przyłuż do kartki , o tutaj. - i wskazałem uradowanej Lily miejsce podpisu, koło mojej pieczęci.- A teraz pazurkiem obok łapy napisz swoje imię.
- L... I ... L ... Y... - wydusiła z siebie Lilias, pisząc swoje imie- Udało mi się ! Widzisz tatku ?
- Tak, widzę. Śliczny podpis. - ze śmiechem odpowiedziałem , co Lily wprawiło w jeszcze większą radość.
- Ymm... A ja też mogę ? - spytał z udawaną obojętnością Dalian. Oczywiście cały się ,,palił" by zrobić ten podpis. Procedura się powtórzła, tyle że na karce widniał podpis : LIAN . Uradowane dzieciaki zaczeły się bawić. Na życzenie Daliana bawili się w berka . A raczej Dalian uciekał, a Lilias nie mogła go złapać. W końcu ja złapałem Liana , i odrazu zabawa się zmieniła, bo wierna siostra pobiegła bratu na pomoc. Zaczeli ciągle na mnie skakać aż w końcu mnie przewalili. Byli z tego bardzo dumni.
- Czas wracać do domu. - zadecydowałem, a dzieci zaczeły stękać i uspokoiły się dopiero gdy obiecałem, że jutro też przyjdziemy i to z mamą oraz Atią. Szczeniaki złapały się mnie, i popłyneliśmy do domu. Przy okazji podrzuciliśmy nową ustawę do Poldka , a on resztą się zajął. Weszliśmy do domu w napadach śmiechu, cali mokrzy, a ja byłem jeszcze wytargany. Ametsa się nieźle zdziwiła gdy nas zobaczyła.
C.D. Ametsa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz