Ten pan mi się nie podobał. Mama łaziła za nim jakby rzucił na nią urok. Lody były kiepskie... Może ze względu na mój humor, ale to chyba dla tego że w domu taty są lepsze. Lian też nie zjadł. Obserwował tego pana i w pewnym momęcie, lody Daliana błyskawicznie powędrowały na głowę przybysza. Zaśmiałam się. To mój brat pobiegł i wrzucił mu na głowę te pseudo lody. A mój brat jest bardzo szybki więc nie było go widać. Pan nie był zadowolony, ale tata telepatycznie nam pogratulował. Ale szybko zapomniałam o tym kawale, bo przypomniało mi się to co powiedziała mama. Czyli niby nasz tata to nie nasz tata ? A jeśli ten pan zajmie miejsce naszego taty ? Nie. Ja do tego nie dopuszczę.
- Tato? Te lody są do kitu. Obiecałeś nam że pójdziemy do zamku, wszyscy razem. Tam zjemy prawdziwe lody, dobrze ? - zaczełam prosić a Dalian się przyłączył.
- Tato tu jest nudno, i jeszcze musimy słuchać się tego pana. A kim on jest, by rozkazywać księżniczkom, książętom oraz królowi wody ? - przy słowach Daliana tamten pan spurpurowiał.
- Nikim. No to co, idziemy do zamku... - zadecydował tata i wszyscy poszlişmy do Aqua świata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz