Wszyscy byliśmy wyczerpani a Ametsa szczególnie. To było trochę podejżane ale postanowiłem w to nie wnikać. Lyka i Poldek specjalnie zostali w pałacu żebym mógł się nią zająć. Troskliwie opatuliłem Ametsę kocem i obserwowałem jak zasypia. Położyłem przy jej głowie koronę mojego ojca którą po zwycięstwie otrzymała. Nie wiedzieliśmy jak działają te przedmioty ani co robią ale na wszelki wypadek je zabraliśmy. Ja dostałem berło a Lyka medalion. Poszedłem upolować coś dla Ametsy. Oczywiście z pomocą żywiołu. Przyniosłem do jej jaskini okazałego jelenia. Ami zdążyła się już obudzić. Nadal źle się czuła. Dałem jej jedzenie i picie ale mało to pomogło. Brzuch ją ciągle bolał. Co prawda zjadła więcej jelenia niż zazwyczaj i mógł ją z tego powodu boleć brzuch ale było to bardzo wątpliwe. Po niedlługim czasie znowu zwymiotowała. Więc ja znowu wybrałem się na polowanie... Tak na zapas...
C.D. Ametsa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz