Mojej historii nie będę wam pisać ... Jest zbyt skomplikowana i wprawdzie pewnie wam nie potrzebna . Przybyłem do Watahę dzięki ślicznej , na prawdę pięknej wilczycy Ameście . Pomogła mi w walce z kilkoma potężnymi wilkami . Oczywiście nie zastąpiona wilczyca przejęła kontrole i zabiła wszystkich w pobliżu . Tak się poznaliśmy , od dziś jestem w Watasze.
Spaceruje sobie właśnie brzegiem jeziora , kiedy w oddali zauważyłem jej wspaniałą sylwetkę .
- Amesta ? - Zapytałem nie postrzeżenie .
U jej boku był jakiś paskud , patrzeć mi się na niego nie chciało . U jej prawej i lewej łapy chodziły małe szczeniaki . Moim największym marzeniem jest właśnie , by założyć rodzinę w tym aspekcie właśnie z Amestą .
- Witaj Soht . Co tu porabiasz ? - Zapytała swym przeuroczym głosem Anielskim . Oczy mi się podniosły do nieba czułem się " w 7 niebie " .
- Dobrze u mnie w jak najlepszym porządku . A u cb słońce ? - Powiedziałem pieszczotliwie do samicy . Ta zaś zatrzepotała rzęsami jak skowronek .
U jej boku stał zazdrosny Luveit , nic się nie odzywał . Nie umiał obronić swojej ukochanej . Jakbym ja zobaczył że ktoś ugania się za moją samicą przyłożył bym mu z całej siły bez wahania .
C.D.N
[ Kochanie Amesto dokończ ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz