Siedzę z Lianem na kilejnym, pełnym napięcia zebraniu. Atia, bo to on niej wszystko zależy, ma właśnie przedstawić listę tych, którzy pójdą na Olimp. Cała w nerwach czekam na jej słowa.
- Witajcie wszyscy. - rozpoczyna wilczyca lekko poddenerwowanym głosem. Przygryza wargę i kontynuuje: - Wędrówkę rozpocznie 8 wilków. Reszta zostanie tutaj strzegąc terenów watahy. Więc teraz powiem kto idzie na świętą górę, podczas gdy inni zostaną tutaj. Więc, na Olimp pójdzie... - wilczyca bierze głęboki wdech. - Silent, córka Ateny! - z rozdziawionymi ustami patrzę na wilczycę Ja? Ja przecież na nic się nie przydam! - Która swoją mądrością może rozwiązać wszystkie zagadki i łamigłówki. - rumienię się i wtulam w Liana by nikt tego nie zauważył. Atia kontynuuje: - Dalian, syn Aresa! - patrzę na Liana, a on całuje mnie delikatnie. Nie mogliby nas rozdzielić! - Który swoją szybkością każdego może zmylić. - Atia patrzy na brata z zadowoleniem i po chwili mówi dalej: - Lilias, córka Artemidy! - Lilias oblewa się rumieńcem. - Która zwinnością i sprawnością może podglądać wrogów. - Lily uśmiecha się i robi przepraszającą minę. Pewnie tak jaj ja nie spodziewała się czegoś takiego. - Dave, syn Hadesa! - Dave unosi dumnie głowę i uśmiecha się promiennie. - Którego ojciec obdarzył potężną mocą. - Atia rozgląda się po sali zastanawiając się kogo jeszcze zabrać. - Damon, syn Aresa! - Damon wypina pierś i robi ważną minę. - Który umiejętnością walki rozgromi wrogów. - spojrzenie Atii na chwilę zatrzymuje się na Haven'ie. Ale on przecząca kręci głową. "Pewnie chce zostać z Sheeną." - myślę z rezygnacją. - Seaboom, syn Hefajstosa! - Seaboom robi zdziwioną minę i porusza ustami nie wydając żadnego dźwięku. - Który ze swoją pasją do mechaniki może się przydać. - Atia zastanawia się czy kogoś jeszcze wysłać na Olimp.-i..Shayde przyda nam się córka Hekate - ucicha zastanawiając się nad innymi . Ciszę przerywa głos Liana:
- I Atia, córka Zeusa! - Atia oblewa się szkarłatnym rumieńcem. - Która panując nad piorunami może się przydać. - Atia wzywa drużynę łapą i mówi:- Jutro z samego rana spotkajmy się pod moją jaskinią. Obowiązkowo spakowani. - rozbiegamy się do jaskiń by zabrać swoje rzeczy.
<dokończcie, ktoś z drużyny. I jakby co to drużynę ustalałam z samą Atią więc nie miejcie do mnie pretensji>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz