Patrzę w roześmianą (mimo okoliczności) twarz Sheeny. Ona chyba jeszcze nigdy nie widziała wojny. I dobrze. Tak delikatna wilczyca jak ona (wybranka Afrodyty) może nie poradzić sobie na wojnie.
- Dlaczego masz mnie stracić? - pyta Sheena gdy mówię jej, że nie chcę jej stracić.
- Wojna jest straszna. Wojna rozbija rodziny. - mówię poważnie. - Mogli by cię... - słowo "zabić" nie przechodzi mi przez gardło. Przytulam ją mocno i ciągnę w stronę jaskini.
- Haven? - pyta Sheena zdziwiona. - Co ty robisz?
- Słyszałaś Silent? - odpowiadam. - Wybrańcy muszą zjednoczyć się z bogami, by pokonać Tytanów. Musimy zabrać dary naszych opiekunów! I prowiant.
- Ale, Haven, Atia uznała to za bzdurę! - mówi Sheena przygryzając wargę. Nie odpowiadam. Ciągnę ją za łapę i pakuję jej i moje rzeczy. Silent swoje ma przy sobie.Sheena patrzy na mnie ze zdumieniem, gdy ciągnę ją na polanę gdzie zebrali się już wszyscy członkowie watahy. Przytulając Sheenę czekam na słowa Atii.
<Sheena dokończ>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz