Podszedł do Shayde i trącił ją w ramie .
-Matt przestań - wycedziła śpiąc .zaśmiałem się . samica wybudziła się i widząc swego pupila stanęła na równe łapy .
-Czas ruszać - powiedziałem i zarzuciłem plecak na plecy .
-Tak - Shayde przeciągnęła się .wyszła przed jame już rozpostarła skrzydła , gdy podeszłem ja i pocałowałem ją z języczkiem .
-Nic sobie nie zrób - powiedziałem i nie czekając na komentarz odleciałem na pegazie w strone watahy <chyba >
CDN
<cd. Shayde >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz