Budzę się. Czuję się jakbym spał przez co najmniej kilka lat. Dziwię się, że przy moim boku nie ma Sheeny.Przeciągam się i wstaję. Sheeny poszukam później. Już kilka razy tak mi uciekła.Wychodzę do jadalni i przeszukuję spiżarnię. Znajduję dość świeżego jelenia i zjadam go ze smakiem. Wracam do mojego pokoju."Chyba musze posprzątać." - myślę z niezadowoleniem. Nagle zupełnie znikąd, pojawia się wysoki wilk w czerwonej szacie. Na głowie ma wieniec laurowy, a w oczach płoną mu wesołe ogniki. Przy jego łapach kręcą się błyskawice i pioruny. "To Zeus." - myślę ukrywając zdumienie.
- Masz rację, mój synu. - mówi Zeus, zapewne czytając mi w myślach. "Synu?" - zastanawaim się. - Wybrałem cię z posród piątki rodzeństwa. Byłeś najsilniejszy, wiedziałem, że przeżyjesz i nie stracę mego syna. - nadal nie rozumiem o co mu chodzi.
- Twoje dwie siostry też mają boskich rodziców. Jestem twoim opiekunem, twoim boskim rodzicem.
- Eee, ale mój ojciec był wilkiem... - jąkam się zbierając na odwagę.
- To prawda. - odpowiada Zeus. - Ale to ja przejąłem nad tobą opiekę gdy zostałeś wygnany. Cóż to za ojciec, który własnego syna wyrzuca do lasu! - mówi z niezadowoleniem bóg. Lecz po chwili kontynuuje, a ja nie chcę mu przerywać. - Więc, odkąd zostałeś wygnany to ja jestem twoim ojcem.
- Eee... - odpowiadam zmieszany. "Ojciec bóg? To się w głowie nie mieści!" - myślę zdziwiony.
- Jesteś już dorosły, dasz sobie już radę. Wybierając cię na syna połozyłwm na tobie wielką odpowiedzialność. A teraz dam ci coś by ci dopomóc w potrzebie. - Zeus zaczyna kreślić pazurami jakiś skomplikowany obraz na posadzce jaskini. Po chwili z ziemi wyjmuje byskawicę, złoty amulet, kielich wysadzany rubinami, miecz i laurowy wieniec.Kładzie na mojej łapie amulet i zaczyna mówić:
- Ten amulet pokaże ci drogę do tego czego pragniesz. Pomoże ci zwyciężyć wojnę i da ci wytrzymałość.
- zawiesza mi amulet na szyji, a ja czuję mrowienie w miejscu gdzie amulet dotyka skóry.Po chwili milczenia Zeus podaje mi złoty kielich.- Gdy się z niego napijesz da ci on moc przewidywania przyszłości. Będziesz mógł panować nad innymi. - z przerażeniem patrzę na kielich. Nie chcę kierować innymi!Zeus patrzy na mnie poważnie i do mojej łapy wkłada rubinowy miecz i znów zaczyna mówić:
- Ten miecz da ci wygraną i bezpieczeństwo. Nie będziesz nim walczył jeśli nie bedziesz chciał. Najmniejsza myśl o mieczu przywoła go natychniast do ciebie. - z zachwytem patrzę na rubinowy miecz i myślę czy Zeus nie jest aby za chojny...Bóg niebios kładzie mi łapę na ramieniu. Czyję kopnięcje prądu, a przed moimi oczami błyska wesoło mały piorun.
- Daję ci moc panowania nad burzą. Możesz władać piorunami i rozumieć ich znaki. - Zeus patrzy na mnie jak na swego pierworodnego syna, jak na swojego następcę.Po kolejnej chwili ciszy Zeus zrywa sobie z grzbietu pelerynę. Zarzuca ją na mnie.- Ta peleryna da ci moc teleportacji, jednak będziesz musiał mieć ją stale na sobie. - zauważając moje zaniepokojone spojrzenie dodaje jeszcze: - Mam w pałacu jeszcze jedną taką pelerynę. - mówi z łobuzerskim uśmieszkiem. Ja także uśmiecham się lekko. Zawsze sądziłem, że ci bogowie to straszne sztywniaki!Zeus wkłada mi jeszcze na głowę wieniec laurowy.
- Po nim każdy pozna, że jesteś moim synem. Daje ci on tez moc latania bez skrzydeł. - mówi i znika. Ciężar podarunków Zeusa przygniata mne do ziemi. Ciekawe kiedy te dary mi się przydadzą!
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz