Była noc , niebo usłane gwiazdami . Shayde usiadła obok mnie i uśmiechnęła się uroczo , spojrzałem jej w oczy ,jej uśmiech był taki... wyjątkowy ,miała takie piękne oczy ..ahh.
-Wiesz Shayde , ty massz ... piękne oczy - powiedziałem nie mogąc oderwać od niej wzroku .
-Dziękuje - odpowiedziała rumieniąc się .
-Mam pomysł - wystrzeliłem do jamy i przyniosłem koc , rozłożyłem go na trawie .- Co powiesz na miłe gapienie się w gwiazdy ? - spytałem .
-cóż nie odmówię - odpowiedziała i położyła się na kocu , ja obok. na początku rozmowa była poważna ale potem śmialiśmy się z byle czego , nagle zobaczyłem spadającą gwiazdę .
-Patrz Shayde - wskazałem na nią . < na gwiazde > - pomyśl życzenie .
-a ty już pomyślałeś ?
-nie mogę zdradzić - Shayde zamażyła się właśnie opracowywała swe życzenie ...
<cd. Shayde >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz