środa, 8 sierpnia 2012

Od Shayde

Podeszłam do spruchniałego pnia, i szybkim ruchem wzięłam naszyjnik. Gdy tylko go włożyłam go, mój medalion przestał świecieć. Wraz z nim zniknęła dróżka, która pokazywała nam drogę powrotną..
-Jak teraz wrócimy do watahy?-zapytał Matt
Zawiedziona spuściłam łeb
-Przepraszam.. Matt to przezemnie! Gdybym nie myślała tylko o tym głupim naszyjniku! Teraz nie wiem jak wrócimy. A to wszystko.. przez moją głupotę!-ze złością żaliłam się na samą siebie. Rzeczywiście naszyjnik działał, nie niszczyłam już wszystkiego, chodź okazywałam emocje-Shayde.. nie martw się. Wrócimy do domu-pocieszał mnie Matt.Wtuliłam głowę w jego puszyste futro. Nagle jednak przyszedł mi do głowy pomysł!
-Matt! Już wiem.. możemy polecieć, z góry wszystko widać, znajdziemy watahe!
-Tyle, że ja nie mam skrzydeł a ty mnie nie uniesiesz..
-O tym też pomyślałam-usmiechnęłam się-przywołam moją towarzyszkę. To pegaz..
-Może poczekajmy do jutra?-zaproponował Matt-To dobry pomysł..-odpowiedziałamPoszliśmy szukać jakiegoś miejsca, gdzie można przenocować. Znaleźliśmy jaskinie. Tam zjedliśmy jedzenie. Po posiłku usiadłam obok Matt'a.
[C.D. - Matt]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz