Haven obudził mnie w nocy . strasznie się kręcił . ciężko było mi potem zasnąć więc ok. 5 rano wypiłam kawę w kuchni i czekałam aż mój skarb się obudzi .trochę mu to zajęło zupełnie tak jakby pół nocy nie spał. Usłyszałam szuranie na korytarzu ,Haven "czołgał się " do łazienki wziąć prysznic rzucił tylko :
-cześć skarbie , co na śniadanie ? - i zniknął za drzwiami .po ok 30 minutach wyszedł odświeżony .postawiłam na stoliku faszerowanego dzika .
-kiedy to przygotowałaś ? takie cudo szykuje się kilka godzin - i zabrał się za jedzenie.
- nie zapomniałeś o czymś - zapytałam z nadzieją w głosie .
- o czym ?a tak serwetka . - i sięgnął go serwetkę do wycierania łap i pyska .
-nie o jakimś święcie - tajemniczo jeździłam pazurem po stole .
-rocznica naszego związku. ? -pytał zaciekawiony .
-nie ... coś znacznie ważniejszego - powiedziałam zawiedziona .. haven nie pamiętał o moich urodzinach ...
przez chwilę zastanawiał się i rzucał jakimiś świętami niepodległości ...
- poddaje się . oswiecisz mnie kochanie ?
-dzisiaj są moje urodziny ! Nawet o tym nie pamiętasz ! Nie wieże mój własny chłopak o nich nie pamięta! - wykrzyczałam i poszłam na spacer .
<cd. Haven >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz