Ta cała Atia zabrała mnie do swojej jaskini bez mojej zgody! Nie będę tu siedzieć!
- No, Slient - zaczyna wilczyca przyjaźnie.
- Jak się tam znalazłaś?
- Nie twoja sprawa! - warczę z niezadowoleniem. Ściskam w łapie gałązkę oliwną, którą dostałam od Ateny. "Chce mieć cię za przyjaciółkę, żebyś stanęła po jej stronie gdy Ametsa będzie wybierać nowego zastępcę." - słyszę w głowie głos Ateny.
- Coś taka nerwowa? - pyta Atia z niezadowoleniem.
- A co cię to obchodzi? Idę poszukać Daliana. - mówię ze złością. Wychodzę z jaskini i siadam nad jeziorem. Zaczynam płakać. W chwili gdy moje łzy wpadają do jeziora moje odbicie przemienia się w Atenę.- Dałam ci gałąź odpowiedzi. Powinnaś nie mieć pytań. - mówi bogini głębokim głosem.
- Ale... - urywam. Nie mogę mysleć o Lianie. Nie mogę myśleć, że mnie opuścił.
- On cię nadal kocha. - odpowiada Atena rozumiejąc moje rozbicie.
- Jesteś jego jedyną miłością. Na zawsze. - odwracam się. Nie chcę tego słuchać. Wracam do jaskini. Haven kręci się w jadalni przygotowując obiad. Idę do mojego pokoju... i zastaję tam Laina. Wilk podchodzi do mnie i całuje mnie lekko. Przytulam go ciesząc się, że wszystko wróciło do normy.
<dokończ, Lian>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz