W moim namiocie zrobilo sie glosno. Dyskusja na temat wynalazkow, trucizn i eliksirow byla tym co uwielbiam robic. Lilias chyba tez zlapala bakcyla. Mowila o tym co wytworzyla, a potem wymyslalismy jakie mozna zrobic psikusy naszym wrogom. Z kazda chwila, mowilismy glosniej i smialismy sie w nieboglosy. W oczach Lily pojawily sie iskierki, podobno tak dawno u niej nie widziane. Cieszylem sie, ze udalo mi sie uszczesliwic Lily. Byla cudowna. Pochlanialem wszystko co mowila. Przy niej culem sie spokojniejszy. Z nia nie mysle o zlych sprawach, o wojnie, swietnie sie bawie! Rozmawialismy tak do jakiegos czasu, ale wsciekla Atia przerwala nasza rozmowe. Z drugiego konca obozu slyszalem chichoty Lilias, w koncu ja tez nie wytrzymalem i zaczalem sie smiac. Usterka przerazona wscieklym potworem, za ktorego wziela Atie, uciekla szybciutko z namiotu. Wrocila dopiero pozniej kiedy zobaczyla, ze z mojego namiotu wychodza jakies dziwne swiatla.
-Co rob...isss?-zapytala sie Usterka, z buzia wypchana srobkami, ktore rozlamywaly sie pod naporem jej ostrych klow. Saczyla przy tym olej.
-A, cos tam...Smoczyca zwinela sie w klebek i najedzona zasnela, a ja nadal robilem "cos tam". To tak zwane "cos tam" bylo wisiorkiem... Pieknym, srebrnym wisiorkiem...Zawieszka byl piekny podlozny szafir, w ktorym ukryta byla tarcza, obita niebieska skora. Dodatkowo, gdy robilo sie ciemno, szafir swiecil piekna blekitna poswiata."Teraz juz Lily nie zgobi tarczy"-pomyslalem.Zadowolony ze swojego nowego wynalazku udalem sie spac. Rano bylem niewyspany, ale szczesliwy. Lilias czula sie tak samo i w dodatku ciagle sie smiala, a moja smoczyca, gdy tylko ujrzala wsciekly wzrok Atii Potwornej-jak ja pozniej przezywala, schowala sie za mnie.Po porannym zebraniu, zabralem Lily do lasku i wreczylem jej naszyjnik.
(CD dla Lilias)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz