Lilias oblala sie rumiencem, gdy wreczylem jej zbroje. Byla taka radosna i zadowolona. Podziekowala mi i usciskala mnie mocno. Na poczatku sie zdziwilem, ale potem odwzajemnilem uscisk. Pobieglem do domu i wtedy mialem ten sen. Obudzilem sie i reszte, ale w pierwszej kolejnosci Lilias. Mowila, ze nie bedzie z nia tak latwo, wygrac. Zasmialem sie i odpowiedzialem.
-Moze i jestes zwinna i szybka, ale ja jestem...
-Silny i powolny-zasmiala sie wilczyca.
-Niech ci bedzie-popchnalem ja lekko.Na to wilczyca zatrzymala sie wziela rozbieg i pchnela mnie tak mocno, ze stracilem rownowage i przewrocilem sie, jednak zdazylem zlapac lape wilczycy i ta wyladowala na mnie. Nasze pyszczki byly strasznie blisko. Zaklopotany usmiechnalem sie a wilczyca, nagle sturlala sie ze mnie i podala mi lape. Zlapalem ja, a ona ja puscila i wpadlem do jeziorka. Nie czekajac na to co zrobi Lilias, chwycilem ja i zaraz potem oboje turlalismy sie w wodzie.
-Mielismy cwiczyc-powiedziala rozbawionym glosem.
-Tez mialem taki zamiar, ale Lily mamy jeszcze pol nocy na to.Lilias zasmiala sie i zanurkowala. Smialem sie, ale przez jakis czas nie wyplywala. Przerazilem sie i nagle poczulem, jak cos ciagnie mnie za noge. Zaciagnelo mnie na samo dno i wtedy zobaczylem, ze to cos to nic innego jak rozesmiana Lily. Stworzyla wokol mojej glowy banke powietrzna, dzieki ktorej moglem oddychac pod woda. Lilias pokazala mi i opowiedziala o roznych gatunkach ryb, a potem plywalismy caly czas, opowiadajac sobie zabawne historie, z naszego zycia. Gdy sie wynurzylismy, z przerazeniem uznalismy, ze zaczyna switac. Nie bylo juz czasu na trening, mimo to zazartowalem.
-Milo sie z toba trenuje...plywanie!Pobieglismy do swoich jam, osuszylismy sie i zabralismy swoje rzeczy. Wybieglem z jamy, a ubrana w zbroje i osiodlana Usterka leciala za mna. Czekalismy pod jama na Lilias. Gdy nas zobaczyla cofnela sie, ale zaraz potem powiedziala zawadiacko.
-Dawno sie nie widzielismy, prawda Boom?Rozesmialismy sie i razem pobieglismy na zebranie pod jama Atii. Gdy nas zobaczyli krzykneli chorem:
-Nareszcie jestescie!-Gdzie wy byliscie, mowilam dokladnie o swicie pod moja jama!-zdenerwowala sie Atia.Pod jama byl juz umieszczony duzy stol i krzesla, przed wyruszeniem, mielismy opracowac strategie. Lily zajela miejsce kolo Daliana, na przeciw mnie. Co chwile posylalem jej glupawe usmieszki, a ona odwzajemniala to wszystko cichym chichotem. W koncu Atia nie wytrzymala.
-Lily, z czego ty sie tak ciagle smiejesz?! Musimy obmyslic strategie!Od tego czasu Lilias ucichla, ale nadal posylala mi usmiechy, ktore odslanialy jej piekne, biale, ostre zeby. Praktycznie nie sluchalem Atii, bylem zajety tylko Lilias. Uslyszalem ja tylko gdy padlo moje imie.
-Seaboom, ty bedziesz powietrznym zwiadowca, na swoim smoku bedziesz lecial i obserwowal co sie dzieje, gdy rozpocznie sie bitwa, zlecisz nizej, prawie na ziemie i bedziesz walczyl z grzbietu smoka...Dalej Lily:-Ty bedziesz naszym zwiadowca, beziesz patrolowala to co dzieje sie w armi tytanow, gdy rozpocznie sie wojna, bedziesz strzelac z luku...
-Mam lepszy pomysl-odezwalem sie. Tak bedzie bezpieczniej dla Lily.
-Tak?
-Dlczego Lilias podczas wojny ma stac na ziemi, walczac jedynie lukiem, to niebezpieczne, wiec pomyslalem, ze Lily mogla by poleciec ze mna na smoku i z gory strzelac. Ma swietne oko, wiec nie chybi.Lilias zasmiala sie.
-Faktycznie, moze tak bedzie lepiej i bezpieczniej-poparl mnie Dalian, nie chcial stracic siostry.
-Tak, by bolo najlepiej-odparla Atia.-A co do ciebie Boom, ty bedziesz jeszcze naszym majstrem, jak cos sie zepsuje to bedziesz to naprawial, a jak czegos nam zabraknie, to to stworzysz... Juz nie sluchalem, cieszylem sie, ze Lilias bedzie ze mna i ze bede mogl majstrowac. To mi wystarczy.
-Czy ktos ma jakies pytania?-zapytala Atia.Nikt ne odpowiedzial.-Swietnie, dyskusje uwazam za zamknieta, przygotowac sie, wyruszamy za 5 minut. A i zapomnialabym-podroz na Olimp, bedzie trwac co najmniej 3 dni, wiec mam nadzieje, ze jestescie odpowiednio przygotowani.Wyszlismy z sali, a ja chwycilem Lily za lape i podszedlem do Usterki.
-Zapraszam-powiedzialem wskazujac Lilias wygodne miejsce za mna.Widzialem, ze Liliy jest strasznie podekscytowana.
-Witaj Seaboom i Lily, widze, ze znalazles sobie towarzyszke-powiedziala Usterka rozbawionym glosem.Oblaly mnie rumience.-A wiesz, jak Seaboom byl maly to dostal od ojca, mechaniczna pieluche, ktora sama sie czyscila i byla wygodna i mieciutka, tylko, ze do jej budowy musial uzyc kabli, przez ktore przeplywal prad. Raz mama go niedopilnowala i wszedl do wody co spowodowalo, ze kopnal go prad i potem w tym miejscu gdzie mial pieluche, nie mial siersci przez 2 tygodnie!Lilias wybuchnela smiechem, a ja myslalem, ze spale sie ze wstydu.Uratowal mnie dopiero donosny krzyk Atii.
-Ruszamy!!!!!
(CD Lilias )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz